Przez 20 lat pracy w SEO wykonałem ponad 800 audytów stron i sklepów internetowych. W tym artykule dzielę się skróconą wersją checklisty, którą sam stosuję w swojej agencji. Nie jest to lista wszystkich elementów, ale tych, które najczęściej decydują o wyniku.

1. Audyt techniczny – fundament każdej strony

Bez stabilnego technicznego fundamentu nie ma sensu inwestować w treści ani linki. Sprawdzam: indeksowalność (robots.txt, meta robots, sitemap.xml), kanonikalizację (rel=canonical, hreflang dla wielojęzyczności), szybkość ładowania (Core Web Vitals, LCP poniżej 2.5s), strukturę URL i głębokość kliknięć (każda ważna podstrona max 3 kliknięcia od strony głównej).

2. Audyt mobile i Core Web Vitals

Od 2021 roku Google używa indeksowania mobile-first. W 2026 roku to już oczywistość, ale wciąż widzę strony, które na komórce mają więcej błędów niż treści. Sprawdzam LCP, INP (nowy wskaźnik zastępujący FID) i CLS. Każdy z tych parametrów ma realny wpływ na pozycje – z mojego doświadczenia poprawa CWV o 30% potrafi dać 15–25% wzrostu ruchu.

3. Architektura informacji i linkowanie wewnętrzne

To obszar, w którym widzę najwięcej zaniedbań. Sprawdzam, czy treści są pogrupowane w klastry tematyczne, czy strony pillar mają silne linki przychodzące z artykułów wspierających i czy najważniejsze podstrony komercyjne mają co najmniej 30 linków wewnętrznych. Bez tego nawet najlepszy content nie zrankuje.

4. Audyt treści i intencji wyszukiwania

W 2026 roku audyt treści to nie zliczanie słów. Sprawdzam, czy treść odpowiada na rzeczywistą intencję użytkownika (informational/commercial/transactional), czy pokrywa wszystkie subtematy, czy zawiera dane unikalne dla autora i czy jest świeża. Stare treści często wymagają nie aktualizacji – tylko przepisania od zera.

5. Audyt profilu linkowego

Linki nadal mają znaczenie, choć ich rola zmieniła się. Sprawdzam stosunek dofollow/nofollow, tematyczność (linki z branżowych domen ważą więcej niż linki z dowolnych blogów), anchor text (przesycenie EMA to czerwona flaga) oraz – co kluczowe – obecność toksycznych linków, które trzeba zdisavowować.

6. Audyt E-E-A-T i autorstwa

W erze AI Search to obszar, który Google premiuje najmocniej. Sprawdzam, czy każdy artykuł ma jasnego autora z biografią, czy autor ma profile na zewnątrz (LinkedIn, social media), czy strona „O nas” jest pełna, czy są case studies, certyfikaty i dane kontaktowe. Brak E-E-A-T to dziś koniec ambicji rankowania w trudnych branżach.

7. Audyt UX i konwersji

SEO bez konwersji to wyrzucone pieniądze. W każdym audycie sprawdzam ścieżkę użytkownika, hierarchię CTA, formularze kontaktowe i mikrointerakcje. Ruch z SEO musi się konwertować – inaczej cały wysiłek idzie do kosza.

Co dalej po audycie?

Audyt to dopiero pierwszy krok. Sam dokument bez wdrożenia nic nie da. Dlatego każdy mój audyt kończy się priorytetyzowanym planem wdrożenia (impact vs effort) i konkretną roadmapą na 3–6 miesięcy. Jeśli potrzebujesz takiego audytu dla swojej strony, napisz – zaprezentuję, jak wygląda i co zawiera.