793 555 470Napisz do nas
SEO międzynarodowe
Wejście na nowy rynek to nie przetłumaczenie strony. To osobna gra: inne frazy, inna konkurencja, inne intencje zakupowe. Sprawdzamy, gdzie realnie jest popyt, zanim wydasz złotówkę na treść.
Punkt wyjścia
Najczęstszy błąd w ekspansji: wziąć polską stronę, przepuścić przez tłumacza i liczyć na ruch. To nie działa, bo frazy, których używają klienci w Niemczech czy UK, rzadko są dosłownym tłumaczeniem polskich — mają inny wolumen, inną konkurencję i inną intencję.
Dlatego zaczynamy od analizy rynku docelowego: co realnie się tam wyszukuje, kto już zajmuje czołówkę i czy w ogóle jest sens tam wchodzić. Czasem najcenniejsza rekomendacja to „ten rynek jeszcze poczeka" — i oszczędza klientowi miesięcy pracy w próżni.
Jak pracujemy
Badanie popytu, konkurencji i intencji w języku i kraju docelowym — zanim powstanie pierwsza podstrona.
Poprawna architektura wielojęzyczna: domeny, katalogi, znaczniki hreflang. Błędy w tej warstwie potrafią skasować cały efekt.
Treść pisana pod rynek, nie tłumaczona. Uwzględnia lokalne frazy, zwyczaje zakupowe i sposób, w jaki klienci opisują problem.
Linki i wzmianki z domen właściwych dla danego kraju — bez nich trudno konkurować z lokalnymi graczami.
Najczęstsze pytania
Napisz, jaki produkt i jaki kierunek Cię interesuje — sprawdzimy, czy jest tam popyt.
Umów konsultację →